wtorek, 18 listopada 2014

Różana szkatułka

Taka zwykła szkatułka z dosyć znanym i uroczym motywem.
Ale postanowiłam ją troszkę zmienić, zwłaszcza tło różyczek, bo jakieś mdłe mi się wydawało. I tak w ruch poszły farby, różnokolorowe pasty woskowe, kropeczki małe, kropeczki duże...
A w pastach to się wręcz zakochałam. I mój zbiór kolorów zdecydowanie będzie się powiększał :)






sobota, 8 listopada 2014

Trochę szkła

Wiem, że u niektórych już sezon bombkowy na całego, ale ja dłubię przy szkle. I powstało kilka butelek i słoików.
Na początek muchomorki i coś jadalnego. Uwielbiam motywy grzybów.


I zabawa patyną :) 

Butelka na nalewkę. Z boku ma rewelacyjny patent, który odgapiłam od Teresy. Widać czy nalewka za szybko się nie kończy :)


I większa piersiówka, w sam raz na grzane wino.


wtorek, 21 października 2014

Coś na ślub i nowy kot

W ostatni weekend bawiłam się na dwóch ślubach i chrzcinach :)
Dla jednej z par młodych powstała nieduża ślubna szkatułka.
A w międzyczasie pojawił się nowy kot. Skąd się pojawił? No wiadomo - z ogródka! Bo najłatwiej przerzucić kociaka komuś przez ogrodzenie. 
I tak oto pojawił się Alek - kot w typie norweskiego leśnego. Cudo nad cudami :)





czwartek, 28 sierpnia 2014

Nowe prace

Wycieczka oprowadzona, turyści wydawali się być zadowoleni, a ja w końcu zasiadłam pokazać nowe prace.
Ale nie wszystkie, gdyż przekonałam się, że butelki nie są fajne do fotografowania :)

Moje pierwsze sospeso. Szkatułka zupełnie nie w moim stylu (Figa z różem bardzo się nie lubi :) ). Poza tym, na szkoleniu skusiło mnie, aby sobie polakierować górę nie znanym mi lakierem. Efekt - najpierw wyszły spękania, a potem fale...i mimo wielokrotnego używania papieru ściernego i lakierowania, na zdjęciu widać nierówności. Dobrze, że w dotyku tego nie czuć.
Poza tym przekonałam się, że sospeso baaaardzo mi odpowiada, jednak trzeba umieć się z nim obchodzić, aby nie przesadzić. Ogólnie - jak na pierwszy raz, chyba nie jest źle. (Bo zawsze mogło być gorzej :) ).
I pora na butelkę, z której jestem naprawdę dumna. Dużo maziania, mieszania kolorów, spękania i złocenia. Tak byłam zaabsorbowana pracą, że zrobiłam błąd nowicjusza. Na płatki złota położyłam lakier akrylowy. I na zdjęciach widać, że płatki, już nie takie złote.





Na koniec została taca, przed którą jeszcze sporo lakierowania :)


Dziękuję!

Chwalę się! :) Oczywiście nie swoimi pracami, tylko tym co stworzyła Marta.
Martuś - z całego serca Ci dziękuję.
Marta dokonała metamorfozy czegoś co zrobiłam dawno temu. Ja, jak to ja, wymyśliłam sobie coś, co w praktyce okazało się szaro-różowym koszmarkiem. Fragment obrazka można zobaczyć poniżej.
A cudo poniżej wyszło spod rąk Marty:

Miałam pokazać nowe prace, ale zadzwonili że mam oprowadzanie wycieczki. Jak na dobrego przewodnika przystało, zawsze w gotowości i lecę, pędzę do grupy :)

piątek, 22 sierpnia 2014

Jeszcze trochę,

jeszcze chwilę i będą nowe prace :)

Póki co lakierują się i lakierują...
Pogoda też nie łaskawa, bo co chwilę pada i mi lakier nie schnie :/